czwartek, 8 listopada 2012

Jesienny stosik, Tosia miętosia i jedna książka dla Was.

Dawno nie pokazywałam co przybyło na moje półki z książkami. Za chwilkę napiszę o szczegółach a póki co poznajcie nowego członka naszej rodziny. Choć powinnam napisać członkinię naszej rodziny bo to koteczka. Nazywa się Tosia i ma około pięciu miesięcy. Mieszka z nami od września i na dobre zadomowiła się u nas. Nie boi się już naszej suczki ratlerki i dwóch dorosłych kotek. Ponieważ dorosłe kotki są czarne z białymi krawatkami to Tosia dla odmiany jest maści szary pręgus. 


Emilka bardzo Tosię polubiła do tego stopnia, że zaczęła ją teraz nosić na rękach. A że Emilka jeszcze mała i rączki ma malutkie to Tosia broni się przed noszeniem na rękach i musimy ją ciągle ratować z opresji. Rano przychodzi do nas do łóżka gdy Emilka pije mleko i łapie przez kołdrę nogę Emilki. Zastanawiam się kto ma większą radochę z takiej zabawy: kot czy Emilka? Nasza młoda kociczka lubi układać się na kolanach i mruczy z zadowolenia. Gdy jemy to obowiązkowo siada na wolnym krześle i łapki kładzie na stół. Tylko talerzyka i sztućców jej brakuje... 
Gdy Tosia z nami zamieszkała, miałam z nią mały problem. Jestem alergikiem a największym alergenem dla mnie jest kocia sierść. Nie mogłam głaskać Tosi ani przytulać bo od razu kichałam, miałam katar a moje oczy zwężały się do wielkości szpary pod drzwiami i przybierały kolor zmarzniętego nosa. Teraz jest dużo lepiej choć nadal mam katar. Jeszcze trochę i uodpornię się na sierść Tosia tak jak na sierść naszych dwóch pozostałych kotek. 

No to teraz jesienny stos i szczegóły:

Od dołu:
- "Kolekcjoner" Alex Kava z wymiany z LC,
- "Pensjonat na wrzosowisku" i "Miłość na wrzosowisku" Anna Łajkowskiej" z wymiany na LC,
- "Sekret mojego turbanu" recenzja Nadia Ghulam recenzencka od wydawnictwa Bellona,
- "Strażnik Gułagu" Iwan Czystjakow recenzencka j.w.,
- "Zgubieni" Charlotte Rogan zakup własny na targu z książkami,
- "Drugie piętro" Andrzej Gumulak z wymiany na LC,
- "Spotkamy się pod drzewem ombu" Santa Montefiore zakup własny na targu z książkami,
- "Pandemonium" Lauren Olivier, z wymiany na LC. Ma ktoś na wymianę "Delirium"?
- "Fabrykantka aniołków" Camila Lackberg, z wymiany na LC,
- "Kwiaciarka" Ksawery de Montepin, j.w.,
- "Agnes Grey" Anne Brontë, zakup własny,
- "Nieznajoma" Pamela Schoenewaldt, pożyczona od siostry. Jeśli czytałyście "Krawcową z Madrytu" i lektura się Wam podobała to "Nieznajoma" też sprosta Waszym oczekiwaniom. A na wierzchu leży właśnie "Krawcowa z Madrytu" kupiona tutaj za straszne pieniądze bo za 9,90zł...  Ponieważ bardzo mi się podobał debiut Marii Duenas to musiałam mieć tę książkę u siebie w domu aby móc w każdej chwili do niej wrócić. A wrócę nie raz. Polecam Wam jeśli nie czytałyście. Zarezerwujcie sobie wolne wieczory bo gwarantuję, ze trudno będzie się od książki oderwać. 



 Drugie zdjęcie prezentuje książki z biblioteki, które będę czytała Emilce. Wieczorem, przed spaniem kładę się z Emilką na naszym, dużym łóżku i czytam Emilce bajkę. Przy okazji opowiadamy co jest na obrazkach i wracamy po piętnaście razy do wcześniejszych obrazków. W ten sposób z książeczką spędzamy około pół godziny bo inaczej się nie da :) Gdy ja skończę czytać, Emilka bierze książeczkę, przekręca strony i czyta. A gdy skończy mówi "koniec" i idzie do swojego łóżeczka spać. I nie ma, że mi się nie chce wieczorem czytaj jej książeczek. Czytanie musi być i koniec. Ale cieszę się, że lubi książki. Chodzi ze mną do biblioteki i wybieramy książeczki. Przy okazji uczy się obycia z biblioteką. Wiem, że ma na to jeszcze czas bo w Boże Narodzenie skończy 2,5 roku ale dlaczego mam jej nie zabierać ze sobą do biblioteki? Mam nadzieję, że tak jak ja polubi książki i biblioteki. 
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie myśl, że może na bibliotekoznawstwo podyplomowe na UW się wybrać?


****************************

Jednak książka może powędrować w Wasze ręce. Mam na myśli książkę, ze stosiku. Nie wiem jeszcze która. Zadanie dla Was:
- napisz w komentarzu, którą książkę ze stosiku chcesz przeczytać,
- na swoim blogu wstaw podlinkowane zdjęcie stosiku,
- zwycięzcę wybiorę 6 grudnia, na adres do wysyłki czekam 3 dni kalendarzowe od ogłoszenia wyników a książkę wyślę do 10 grudnia włącznie.
- Jeśli w zabawie weźmie udział więcej niż 20 osób, będzie jeszcze coś do wygrania, co Was rozgrzeje w zimowe wieczory przy książce... 

No to na którą lekturę macie ochotę?

piątek, 2 listopada 2012

"Sekret mojego turbanu" Nadia Ghulam, Agnes Rotger

Książka trafiła w moje ręce dwa dni temu prosto z wydawnictwa Bellona. Jak tylko skończyłam czytać jedną książkę wzięłam się za tę pozycję. Średnio jestem nastawiona do tego rodzaju literatury, gdzie historia jest faktem a narratorem jest główna bohaterka. Nie lubię gdy jest mało dialogów a dużo opowiadania. Staram się nie sięgać po takie książki. Czy moja przygoda z historią Nadii jest udana? Zaraz Wam opowiem.





Nadia ma zaledwie osiem lat, kiedy kończy się jej dzieciństwo. Bomba zniszczyła jej dom i razem z nim jej dotychczasowe życie, jej twarz i wszelkie wygody i otaczający ją do tej pory dostatek. Jest to historia odważnej i szczególnej dziewczynki, która decyduje się zrezygnować z własnej tożsamości, aby uratować swoją rodzinę od nędzy i głodu. Dziewczynki, która w wieku dziesięciu lat decyduje się na zmianę białej chusty na turban, przyjmując tożsamość swojego zmarłego brata i walczy niestrudzenie o własne przetrwanie. W ciemnym turbanie modli się w meczecie obok starego mułły. Każdy, kto ją zna szanuje ją i słucha z uwagą, choć jej głos jest słaby, a ciało wątłe. Ale przyjaciele i sąsiedzi wiedzą, że pod ubraniem nie jest młodym mężczyzną, jak sądzą wszyscy, ale młodą kobietą, która drży za każdym razem, kiedy jest zaczepiana przez Talibów w obawie, że jej tajemnica zostanie odkryta.
Nadia musiała zrezygnować z bycia sobą i narażać życie każdego dnia, aby ratować swoją rodzinę. Po ponad dziesięciu latach ukrywania swojej tożsamości jako kobiety, w wieku 21 lat Nadia przybyła do Hiszpanii, aby poddać się rekonstrukcji swojego zniszczonego przez bombę ciała. Historia, w stu procentach prawdziwa i wspaniała, mówi o odwadze, inteligencji, szczęściu i cierpieniach dziewczyny.



Nadia jest nastolatką żyjącą z rodzicami i rodzeństwem w Afganistanie. Nie może narzekać na swoje życie bo ma wszystko czego potrzebuje jako dziewczynka. Prócz jedzenia, którego ma pod dostatkiem, w domu ma również gorącą, bieżącą wodę choć w pozostałych domach w kraju bieżącej wody brakuje. Beztroskie dzieciństwo oznacza dla Nadi kreskówki w telewizji, zabawy na świeżym powietrzu z bratem i naukę w szkole. Skakanie na skakance, zakupy w szkolnym sklepiku, słodycze, kieszonkowe. Nadia jest szczęśliwa. Rodzice Nadii mogą pozwolić sobie na samochód, na wystawne spotkania z rodziną i przyjaciółmi ojca. Do czasu gdy rozpętała się wojna domowa. W jednej chwili Nadia straciła wszystko. W ułamku sekundy pojawiła się ciemność. Na nowo Nadia spojrzała na świat po sześciu miesiącach gdy obudziła się ze śpiączki w szpitalu. Ale wtedy dowiedziała się, że w wyniku bomby, która spadła na ich dom, straciła część twarzy, ma poturbowaną rękę, nie może normalnie jeść i się ruszać a jej ciało jest poparzone. Nie ma też domu... Nadia musi na nowo uczyć się życia. Jej rodzina musi poszukać nowego domu i codziennie musi szukać i walczyć o jedzenie i każdą rzecz potrzebną do życia. Do tego wszystkiego jej brat Zelmai nie żyje... Nadia została sama z mamą i siostrami oraz chorym psychiczne ojcem. Ktoś musi stać się głową rodziny. Co zrobi Nadia? Czy jej życie potoczy się po jej myśli? Kto stanie na jej drodze aby jej pomóc? Czy Nadia na nowo nauczy się żyć po wybuchu bomby? Czy udźwignie ciężar utrzymania rodziny i zapewnienia jej środków do życia? Czy kilkuletnia dziewczynka ma w sobie tyle siły i determinacji by od razu stać się dojrzałą osobą?

Książkę czyta się rewelacyjnie. Dopiero co zaczęłam ją czytać a już byłam w połowie a zaraz przed oczami miałam ostatni rozdział. Choć nie lubię narracji w pierwszej osobie, w "Sekrecie mojego turbanu" nie przeszkadzało mi to. Mało dialogów, dużo opowiadania. Autorka czyli Nadia, zrobiła to tak sprytnie, że czytając wogóle się z tym nie męczyłam. Historie są krótkie ale treściwe. Nie są przegadane, jak to się często w takich historiach zdarza. 

Po lekturze przyszła mi do głowy myśl, że jak na kilkuletnie dziecko, autorka bardzo dużo zapamiętała ze swojego ciężkiego i trudnego życia jako chłopiec. Szybko uczyła się nowego życia, była dobrą obserwatorką i potrafiła trzeźwo myśleć. Nawet gdy znalazła się w niebezpieczeństwie nie traciła zimnej krwi. Dopiero po jakimś czasie analizowała swoje zachowanie i sytuację, w której się znalazła. Nigdy nie wiemy na co nas (ludzi) stać. Dopiero życie weryfikuje naszą dojrzałość i trzeźwe myślenie oraz postrzeganie świata. Jak na dziecko, Nadia podejmowała dużo ryzykownych decyzji ale najczęściej wszystko kończyło się pomyślnie. Uparta, silna, inteligentna, spostrzegawcza, dojrzała, odpowiedzialna. Raz powzięte postanowienie dawało jej kopa do działania i wiarę w siebie. Choć na jej drodze często piętrzyły się problemy, miała cel i do niego dążyła. Musiała bacznie obserwować życie dookoła i przewidywać co może przynieść przyszłość. 
Ale były też momenty, kiedy Nadia pozwalała sobie na chwile słabości, zapominała się kim jest i chciała znowu być sobą. Dziewczynką, która nie ma zmartwień, nie musi się ukrywać, nic ją nie boli, ludzie się z jej nie boją, może biegać i się bawić, uczyć w swojej ulubionej szkole, zakochiwać się. Dziewczynką, która ma mamę, zdrowego tatę, siostry i żyjącego brata...

Autorka a zarazem główna bohatera pokazuje jak wyglądało jej życie codzienne przed i po wybuchu bomby w rodzinnym domu. Patrząc jej oczami widzimy też życie innych rodzin w Pakistanie oraz polityczną stronę wojny domowej. Nie ma tu historii sensu stricto, czego się trochę obawiałam. Teraz mam w głowie mnóstwo pytań i myśli. Jak to jest, że nie dostrzegamy małych i dużych szczęść, które nad spotykają? Nie doceniamy pokoju i spokoju politycznego. Nie szanujemy bieżącej wody, która płynie w kranie niezależnie od nas. Nie potrafimy cieszyć się z tego, że możemy być sobą, nie musimy się przed nikim ukrywać, udawać kogoś kim nie jesteśmy. Możemy iść w każdej chwili do kina, wyjść na ulicę, spotkać się z kim chcemy, ubrać jak nam się podoba, rozmawiać z kobietą i mężczyzną. Nikt się z nas nie śmieje, nie szydzi, nie pokazuje palcami bo nasze twarze budzą strach i lawinę pytań. Możemy sprawnie poruszać każdym palcem a świat za naszym oknem nie huczy od bomb...

Czytelnik bierze do ręki historię napisaną przez życie. Wiele wątków jest aż niemożliwych i nierealnych w XXI wieku. Często zastanawiałam się jak to jest, że ludzie ludziom zgotowali taki los...  Nadia będąc już mężczyzną musi zmagać się ze swoją kobiecością aby nikt nie odkrył kim jest bo grozi jej wówczas śmierć. Walczy o przetrwanie dla swojej rodziny narażając ją i siebie jednocześnie. Bo gdy talibowie o wszystkim się dowiedzą, Nadii i jej rodzinie grozi śmierć. I tak przez dziesięć lat życia jako Zelmai. Ale z drugiej strony gdyby nie stała się chłopcem a potem mężczyzną, nie dowiedziałaby się wielu rzeczy. Być może nigdy nie weszłaby do meczetu, nie poznałaby Koranu. Wielu zachować nauczyła się od mężczyzn spędzając z nimi godziny. Nie raz miała okazję najeść się do syta choć wciąż myślała jak zabrać trochę jedzenia dla pozostałych domowników. Narażała swoje życie i dobre imię.

"Sekret mojego turbanu" to zaczęta do doceniania codzienności. Jest to książka z serii tych, po których człowiek uświadamia sobie jak ma dobrze na świecie ale też ile równocześnie panuje tutaj zła i niesprawiedliwości. Uzmysławiamy sobie, że życie nas uczy i od nas wymaga. Daje siłę i motywację do działania. Widzieliście kiedyś kilkunastoletnią dziewczynkę, która własnymi rękoma czyści studnię z kamieni? Drobną, chudą dziewczynkę... Jeśli macie dzieci to wyobraźcie sobie, że to Nadia to Wasze dziecko... Pozwolilibyście aby ono było głównym i jedynym żywicielem rodziny? Świadomie zgodzili byście się aby narażało swoje życie i zdrowie pracując na dom? Nie ma odpowiedzi jednoznacznej. Ja nie wiem jak bym się zachowała będąc matką Nadii i żyjąc wówczas w Afganistanie.

Nie mogę pozostawić bez słowa oprawy graficznej. Okładka wprost urzekająca. Mi najbardziej podoba się dominujący kolor na okładce i hipnotyzujące spojrzenie pięknej dziewczyny. Z pewnością książka przyciąga wzrokiem i wyróżnia się z tłumu w księgarni i trudno przejść obok niej obojętnie. 

Polecam lekturę tym bardziej, że na stronie księgarni ma promocyjną cenę. Uważam, że cena jest adekwatna do wartości i jakości zawartej w książce.



Moja ocena 
8/10 








poniedziałek, 22 października 2012

Różne sprawy dotyczące książek

Od czego zacząć? Od dobrych czy złych wiadomości?

Zacznę od złych, żeby miłym akcentem skończyć. Tutaj zostawiając komentarz można było wziąć udział w konkursie i wygrać książkę dla najmłodszych do nauki języka angielskiego. Należało spełnić m.in takie wymagania: zostawić w komentarzu imiona i wiek swoich dzieci, podlinkować zdjęcia na swoim blogu. Udział zadeklarowały dwie osoby. Czyste szaleństwo, prawda? Ale po weryfikacji żadna nie spełniła kryteriów określonych w poście. Pierwsza nie podała wieku i imion swoich dzieci a druga na blogu nie umieściła podlinkowanego banerka. Przykro mi. Książeczka póki co zostaje u mnie. Reklamacje przyjmuję do końca października.

***********
Konkursy

Teraz miłe sprawy. Trafiłam na konkurs, gdzie do wygrania jest Trylogia "Zakręty losu" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Po szczegóły zapraszam tutaj. Powinnam siedzieć cicho, żeby mieć większą szansę na wygranie trylogii, prawda? Cóż. Podzielę się z Wami informacją o konkursie bo Wy również takowe informacje publikujecie na swoich blogach.

Tutaj zaś do wygrania jest audiobook "Irena" duety Kalicińska/Grabowska. A tutaj do wygrania jest najnowsza powieść Marii Ulatowskiej "Kamienica przy Kruczej". Powodzenia.

W sprawie książek to Weltbild ma teraz w ofercie "Krawcowa z Madrytu" Marii Duenas w cenie 9,90zł. Nie wiem jak Wy ale ja się zdecydowałam bez żadnego ale. Niebawem więc ta lektura stanie na półce w mojej bibliotece jako ulubiona :)

Miłego popołudnia życzę i do następnego razu.

 

wtorek, 9 października 2012

"Strażnik marzeń" Mariusz Surmacz. Sex, alkohol i motocykle...

Trafiła do mnie  z Włóczykijki niepozorna książeczka. Zanim się do niej dobrałam obejrzałam ją z każdej strony. Zastanawiałam się, dlaczego ja ją chciałam przeczytać? Okładka mało zachęcająco jak dla mnie. Wydawnictwo, z którym nie mam pozytywnych wspomnień po dotychczasowych lekturach ich książek. Czytać, nie czytać? Oto jest pytanie...  Moja odpowiedź będzie na końcu tej recenzji. I będę przeklinała. Z góry uprzedzam...


Max rozstaje się z ukochaną kobietą i wyrusza w drogę swoim motocyklem. Ucieka od codzienności w nowy, nieznany świat i szuka zapomnienia w seksie. Jadąc przed siebie bez celu, spotyka wielu ciekawych ludzi, którzy ubarwiają jego podróż wątkami zaczerpniętymi z ich własnych przeżyć. Wspomnienia mężczyzny z przeszłości zaczynają mieszać się z wyimaginowanymi rozmowami prowadzonymi z kobietą, którą opuścił.

Książka skierowana jest do dorosłego, wrażliwego czytelnika, któremu nieobce są tematy ogólnie uznawane za niewygodne.












Moje wrażenia po lekturze są bardzo różne i skrajne jednocześnie. Bo z jednej strony bardzo dobrze i szybko czytało się książkę, ciągle coś się działo ale z drugiej strony były takie sceny, że normalnie ekranizacja lektury nie wchodzi w grę. No, chyba że jakiś erotyk :)

Usiadłam wygodnie i zagłębiłam się w lekturze. Normalnie po przeczytaniu tej książki mam teraz straszne skojarzenia. Samo słowo "zagłębiłam się" już jest dla mnie podszyte erotyzmem i wulgarnością a przecież jestem dorosłą kobietą, żoną  matką więc co mnie tak zgorszyło? Już na siódmej stronie książki mamy bardzo szczegółowy opis seksu oralnego z kobietą, którą główny bohater spotkał w barze. Oczywiście Max zatrzymał się tak przypadkowo aby odpocząć i wypić kawę. Max ucieka przed siebie, sam nie wie dlaczego i dokąd. Twierdzi, że zostawił swoją miłość dla jej dobra ale ja mam wrażenie, że on najzwyczajniej w świcie szuka wrażeń. I to erotycznych, jak większość facetów zresztą. Feminizmem zawiało? Cóż, takie mam wrażenie po "Strażniku marzeń". A że Max ma motor i jest harleyowcem to jest mu łatwiej te kobiety wykorzystywać. Uważam, że wykorzystuje kobiety aby zaspokoić swoje potrzeby seksualne. 

Nasz bohater, motocyklista, w trakcie swojej krótkiej podróży, spotyka osiem kobiet z czego połowa idzie z nim do łóżka bez żadnego ale... Nie mają oporów, żeby zrobić mu dobrze, mimo że z kimś są związane. Nie wszystkie mają partnera ale znajoma z baru sama oferuje swoje wdzięki i proponuje mu przecież Maxowi powtórkę z rozrywki. Gdy tylko w tekście pojawiała się nowa, damska znajomość, wiedziałam że w rezultacie będzie to znajomość skonsumowana. Nie myliłam się ani razu. No, tylko z Anielą Max nie poszedł na maxa bo to babcia już przecież była... 

Książka zawiera dużo (za dużo jak na taką historię i książeczkę) scen erotycznych i to ze szczegółami. "Wyssała ze mnie wszystko - do ostatniej kropli."... Zastanawiam się czy każda kobieta, no połowa napotykanych przez mężczyzn, tak łatwo robi facetowi dobrze i daje się poznać z każdej strony...  Wiecie co mam na myśli pisząc "z każdej strony"? Może powinnam napisać "od każdej dziurki"? Seks oralny, analny... Co kto sobie życzy. Szczegóły zbliżeń, bardzo osobiste wyznania napotykanych ludzi, zaufanie na 100% do drugiej osoby.

Nie, nie jestem pruderyjna. Ba. Nawet lubię sceny erotyczne w książce tak jak i w filmie ale uważam, że w tej książce takich scen jest za dużo. Albo może nie tyle za dużo scen erotycznych co za dużo kobiet, które tak łatwo oddają się facetowi na motorze. Zastanawiam się, jaka część historii z książki jest historią z życia autora? Czy to tylko fantazja czy może autopsja? A może autor chciałby kiedyś tak na motorze przez świat przed siebie i żeby połowa napotkanych kobiet... Właśnie zdałam sobie sprawę, że te kobiety były przecież atrakcyjne. Każda napotkana a atrakcyjna oznacza zadbaną i ładną. 

Trudno mi napisać cokolwiek o "strażniku marzeń" bo według mnie główną rolę w książce gra seks, alkohol i motocykl. O ile motocykl jest ok i to rozumiem to już seksu w takiej ilości i alkoholu w jeszcze większej nie rozumiem. Czyżby autor chciał nam pokazać, że każdy się pieprzy i w każdym domu się pije na umór? Wiem, czepiam się ale wciąż mam mieszane uczucia po lekturze. Jak już pisałam, książkę czyta się szybko i łatwo. Mnie wciągnęła. Tylko czy cała historia nie jest przesadzona? Max na każdym kroku spotyka życzliwych ludzi, sam jest pozytywnie nastawiony do ludzi. Dziękuję, proszę, przepraszam. Słyszeliście, że dobrocią można kogoś ujebać? Takie mam właśnie odczucie gdy myślę o motocykliście. Choć z jednej strony jest miły i pomocny, Anieli narąbie drwa, posłucha drugiego człowieka, uratuje życie, weźmie psa i będzie o niego dbał ale jak traktuje kobiety? Przedmiotowo...Sex oralny, analny. Niesmak miałam już po przeczytaniu siedmiu pierwszych stron. I cała książka taka jest...

Nie polubiłam Maxa a już zupełnie mam złe zdanie o kobietach, które na swojej drodze napotkał a te służyły mu swoim ciałem. I chyba te kobiety mnie wkurwiły najbardziej. Ani jedna nie powiedziała Maxowi "nie". No i Max na złą drogę sprowadza młodego Marka, zapraszając go na ognisko z przypadkowo poznanymi wcześniej trzema dziewczynami... Impreza kończy się seksem Maxa z Barbarą ale i Marka z bliźniaczkami... Żałosne...

I teraz się zdziwicie. Mogę powiedzieć, że z jednej strony książka mi się podobała. Tylko wyrzuciłabym te sceny miłosne. Ewentualnie jedną mogłabym zostawić. Fajnie się ją czyta, są momenty zaskoczenia a całość psuje seks. Moje odczucia to zaskoczenie, zażenowanie, niesmak, podniecenie, odraza, ciekawość. 

Czy warto przeczytać? Jeśli nie zrażają Was sceny erotyczne gdzie jest dużo szczegółów a partnerzy nie kończą na tradycyjnym seksie "po Bożemu" to polecam. Mimo scen, książka ciekawa. Ale jeśli nie lubicie czytać "wyssała ze mnie wszystko - do ostatniej kropli." to darujcie sobie tę lekturę bo zdecydowanie lepiej przeczytać książkę autora, którego już znacie, lubicie i cenicie. Nawet jeśli to będzie zagraniczny autor.

Ja się Maxowi nie oddałam tak jak większość napotkanych przez niego kobiet. Max nie jest w moim typie a i ja nie jestem taką kobietą, jak te w książce...


Moja ocena
 4/10

 

Włóczykijka

czwartek, 4 października 2012

Jan Nowicki "Mężczyzna i one" czyli "kobieta jest przyszłością meżczyzny" - Louis Aragon

Choć nie znam osobiście to uwielbiam Jana Nowickiego i jego myśli, słowa, gesty. Nawet papieros wiecznie trzymany w palach mi nie przeszkadza choć nie palę i nie lubię palaczy. Z wielką ciekawością i przyjemnością otworzyłam najnowszą książkę Jana Nowickiego pod tytułem "Mężczyzna i one".

Wybitny polski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, pedagog postanowił w swojej najnowszej książce podzielić się z czytelnikami swoimi refleksami, pomysłami i wiedzą o tym, na czym zna się jak mało kto - o kobietach. Kochał je zawsze i kocha teraz, a i one odwzajemniają, i to do entej potęgi, uczucie sympatii bądź uwielbienia, oddania bądź przyjaźni. Nadszedł więc czas, aby nagromadzoną przez całe życie wiedzę przelać na papier, po części z pomocą Katarzyny Zimmerer, która pytaniami i komentarzami kieruje rozbiegane czasem myśli Pana Jana ku pewnemu uporządkowaniu.

 "Ta książka jest książka dla przeciwników życiowej filozofii Jana Nowickiego. Dla tych, którzy się go boją i nie lubią, bo ich wkurwia swym stanowczym światopoglądem lejącego na wszystko aktora prawie ze Skolimowa. [...] Będą zaskoczeni, że brawurowa biografia, wielki hałas i celna złośliwość to cudowny mundur bojowy, który aktor zakłada, gdy idzie wadzić się z rzeczywistością."
Kuba Wojewódzki

 
W książce zawarte są wcześniejsze publikacje autora w prasie codziennej i miesięcznikach. Jeśli czytałyście "Zwierciadło" w latach 1998-2002, "Wróżkę" w latach 2003-2005 i "Gazetę Krakowską" to pewnie czytałyście już teksty J.Nowickiego.

Wszystko podzielone jest na cztery rozdziały. Są rozmowy z Katarzyną Zimmerer, listy czytelniczek "Zwierciadła" i felietony w gazetach "Wróżka" i "Gazeta Krakowska". Czytając miałam wrażenie, że słucham rozmowy autora z drugą osobą albo czytam jego listy bądź słucham jego bezpośrednio. Tak, jakby siedział obok mnie i coś do mnie mówił.
Głównym tematem są kobiety. Autor odpowiada na listy z przymrużeniem oka. Nie zawsze odpowiada na listy serio, tak jak pewnie chciałaby autorki pytań. Odnosi się do swoich doświadczeń, nawiązuje do przykładów, powołuje się na swoje spostrzeżenia. Tak odpowiada na listy, że zadaje kolejne pytania i daje mnóstwo do myślenia. Pytanie budzi pytanie. J.Nowicki jest bezpośredni w swoich odpowiedziach ale nie otwiera się nadto i nie wiadomo do końca jakie jest jego zdanie w poruszonym temacie. Bo jakże można brać na serio jego odpowiedzi na pytania kobiet o kobiety?
W felietonach zaś w żartobliwy sposób, a jakże, pisze o życiu, o codzienności i kobietach. Bo kobiety to jego życie i codzienność.


Mimo mojej sympatii do Jana Nowickiego, nie czytałam jeszcze książek tego aktora. Ale cenię go sobie bardzo. Po lekturze "Mężczyzny i one" stwierdzam, że wolę autora na żywo i w słowie mówionym a nie pisanym. Jakoś tak lepiej go odbieram i słowa aktora mają inny sens, są lepiej przyswajalne. Mimo, że książka napisana jest pół żartem, pół serio a czyta się ją szybko i przyjemnie, brakowało mi tonu głosu autora, chwil zadumy, chrypki w głosie, mimiki, spojrzenia. Jan Nowicki ma w sobie to coś co przyciąga kobiety i tego zabrakło mi w książce. Ale muszę przyznać, że całość napisana jest w taki sposób, że czytając mamy autora książki przed oczami i słyszymy jego słowa.

Moja ocena 
5/10


Książkę otrzymałam od wydawnictwa


******************************


Macie okazję spotkać autora książki osobiście bo trwa trasa autorska.
Zapraszam Was do spotkania z autorem w następujących miejscach:


04.10.2012 (czwartek), godz. 18.00
Bydgoszcz    
Miejski Centrum Kultury, ul. Marcinkowskiego 12-14
Po spotkaniu z autorem nastąpi pokaz filmu JESZCZE NIE WIECZÓR, z udziałem Jana Nowickiego

08.10.2012 (poniedziałek), godz. 18.00
Warszawa       
Traffic    Club
ul. Bracka   
               
26.10.2012 (piątek), godz. 16.00
Kraków
Targi Książki w Krakowie
ul. Centralna 41 A
stoisko Bellony
podpisywanie książki

26.10.2012 (piątek), godz. 19.00
Kraków       
Gazeta Cafe       
ul. Bracka 25

12.11.2012 (poniedziałek), godz. 18.00
Kraków
Piwnica Pod Baranami       

13.11.2012 (wtorek), godz. 17.00
Kraków Nowa Huta
Skarbnica Huta       
os. Centrum C bl.1 


Serdecznie Was zapraszam. Ja będę w Traffic Clubie ze swoim egzemplarzem książki i mam nadzieję, że dostanę autograf.  

wtorek, 2 października 2012

"Krok do szczęścia" powędruje do...

kogoś, kto wypełnił wszystkie punkty mojego candy czyli m.in podlinkował zdjęcie. Muszę Wam napisać, że miał ktoś inny tę książkę dostać ale zweryfikowałam, ze ta właśnie osoba nie podlinkowała zdjęcia.
Wybrałam więc drugą osobę i książka trafi do ROMY. Serdecznie gratuluję Ci ROMO i poproszę Cię o adres na e-maila. Książka czeka już spakowana.
Dziękuję Wam za udział w zabawie i zapraszam zaglądać do mnie bo niebawem znowu jakieś cukierki będą.

A jutro pochwalę się Wam moimi zdobyczami ciuchowymi i napiszę dlaczego tak się z nich cieszę.
Spokojnego wieczoru a ja zmykam jeszcze poczytać. Wieczór bez książki nie jest dla mnie wieczorem.
Dobranoc...