Od czego by tu dzisiaj zacząć?
Rodzinnie.
Co tu dużo pisać. Pogoda jak drut. Słoneczko świeciło ślicznie nie tylko przez weekend. A że mąż pracuje cały tydzień i sobotę też tym razem, dzisiaj byliśmy na spacerze. A gdzie? A zobaczyć największą fontannę w Europie czyli na Podzamczu.
Byłyście? Widziałyście? Gdy zapadnie już zmrok (w maju o 21:00 a czerwiec, lipiec i sierpień 21:30) fontanna jest podświetlana i tańczy w rytm muzyki. Pokaz trwa najpierw około 15 minut, potem przerwa 10 minut i znowu pokaz trwający tym razem około pół godziny. Nie widziałam osobiście bo moja córka już wówczas śpi w łóżeczku ale rodzice byli w sobotę i opowiadali. Ludzi jak na jakimś koncercie albo pikniku. Mnóstwo i tylko widać świecące ekrany telefonów komórkowych bo wszyscy robią zdjęcia i kręcą filmy. Z mężem wybieram się tam w czerwcu a Emilka zostanie pod czujnym okiem babci i dziadka. Taką fontannę widziałam już w Tunezji w porcie El Kantaoui (tak się piszę?) ale tam fontanna jest dużo mniejsza.
a tu kilka zdjęć miejsca, które jest oblegane tłumnie jak tylko słońce przyświeci. Przy mrozie też tubylca i tamtylca spotkasz ale nie w ilościach hurtowych...
A teraz trochę natury i przyrody. Wiecie co to jest? Pewnie wiecie ale musicie podać jak najdokładniej
To w moim ogródku oczywiście takie cuda się dzieją...
niedziela, 22 maja 2011
piątek, 20 maja 2011
Chciałam Wam coś pokazać
Na dobry wieczór chciałam Wam pokazać, jak ostatnio zasypia moje dziecko:
Skarpetki też ściągnęła. I nie ma znaczenia czy to ranek, południe czy wieczór bądź noc. Moje dziecko ostatnio ma fioła na punkcie ściągania skarpetek. A gdy skarpetki są już w rękach to macha nimi jak nawigator.
Nie mam weny twórczej więc i postów nie chce mi się pisać. Jak już siądę do komputera to czytam Wasze blogi, oglądam zdjęcia, zazdroszczę Waszych umiejętności i chęci do pracy. A mi się nie chce. To po pierwsze a po drugie to nawet za bardzo czasu nie mam. Ze względu na pogodę jesteśmy z Emilką cały dzień na podwórku. Do domu to tylko na jedzenie przychodzimy albo zmianę pieluszki. No, chyba że ja muszę coś zrobić typu ugotować zupę czy pranie wstawić. To Emilka wędruje za mną w swojej furze drabiniastej albo wózku. A tak to mnie w domu nie ma. Teraz dom traktuję jak hotel.
Nawet prasowanie czeka na mnie trzeci dzień, choć prasować lubię.
Chciałam się Wam pochwalić trochę. Kilka miesięcy temu znalazłam informację, że w ramach szkoleń finansowanych przez UE organizowane jest szkolenie na operatorow koparko - ładowarki. Więc nie zastanawiając się nawet chwili, wypełniłam formularz zgłoszeniowy za męża, męża zagoniłam do kontaktu z pracodawcą po stosowne dokumenty i wysłalam zgłoszenie w imieniu męża. Ucieszyłam się kilka tygodni temu, bo listem mąż dostał skierowanie na badania kwalifikacyjne. A w sobote jedzie już podpisać umowę na szkolenie bo się dostał. Teraz męża nie będę miała też w weekedny bo szkolenie własnie wówczas jest organizowane. Ale jakoś wytrzymam. Pogoda śliczna to znajdę dla siebie i Emilki jakieś zajęcie. A jak wrócę do pracy to i dla siebie znajdęe szkolenie podnoszące kwalifikacje. Własnie!
A teraz słuchajcie uważnie. Lubicie brać udział w candy? To mam dla Was takie właśnie tutaj
Czekoczyna organizuje i w losowaniu można mieć aż trzy losy więc nie zastanawiajcie się, tylko wpisujecie się, wpisujecie.
Odwiedził mnie też listonosz parę dni temu. Nie, nie w celach towarzyskich. W celu doręczenia mi przesyłki z wygraną w candy Wszystko to co kocham Byłam trochę zaskoczona, że tak szybko Justyna wysłała do mnie prezent. Bardzo Ci Justynko dziękuję.
Kubeczek już stoi w kuchni, choć jeszcze z niego gorącego napoju nie piłam. Dostałam mnóstwo bardzo ładnych serwetek i chyba będę musiała się wreszcie zabrać do pierwszego, swojego decoupagu... Tylko zapału mi brak choć chęci i pomysły są. To teraz obejrzyjcie co dostałam:
A po wczorajszym 3,5 godzinnym spacerze, mam opalenizne robola. Wiecie jaka to jest opalenizna? Miałam bluzkę z krótkim rękawem i mam obydwie ręce tak opalone, że zostały rękawy :)
Co ja tu jeszcze chciałam? W następny poście. Może jutro...
Dobranoc...
Skarpetki też ściągnęła. I nie ma znaczenia czy to ranek, południe czy wieczór bądź noc. Moje dziecko ostatnio ma fioła na punkcie ściągania skarpetek. A gdy skarpetki są już w rękach to macha nimi jak nawigator.
Nie mam weny twórczej więc i postów nie chce mi się pisać. Jak już siądę do komputera to czytam Wasze blogi, oglądam zdjęcia, zazdroszczę Waszych umiejętności i chęci do pracy. A mi się nie chce. To po pierwsze a po drugie to nawet za bardzo czasu nie mam. Ze względu na pogodę jesteśmy z Emilką cały dzień na podwórku. Do domu to tylko na jedzenie przychodzimy albo zmianę pieluszki. No, chyba że ja muszę coś zrobić typu ugotować zupę czy pranie wstawić. To Emilka wędruje za mną w swojej furze drabiniastej albo wózku. A tak to mnie w domu nie ma. Teraz dom traktuję jak hotel.
Nawet prasowanie czeka na mnie trzeci dzień, choć prasować lubię.
Chciałam się Wam pochwalić trochę. Kilka miesięcy temu znalazłam informację, że w ramach szkoleń finansowanych przez UE organizowane jest szkolenie na operatorow koparko - ładowarki. Więc nie zastanawiając się nawet chwili, wypełniłam formularz zgłoszeniowy za męża, męża zagoniłam do kontaktu z pracodawcą po stosowne dokumenty i wysłalam zgłoszenie w imieniu męża. Ucieszyłam się kilka tygodni temu, bo listem mąż dostał skierowanie na badania kwalifikacyjne. A w sobote jedzie już podpisać umowę na szkolenie bo się dostał. Teraz męża nie będę miała też w weekedny bo szkolenie własnie wówczas jest organizowane. Ale jakoś wytrzymam. Pogoda śliczna to znajdę dla siebie i Emilki jakieś zajęcie. A jak wrócę do pracy to i dla siebie znajdęe szkolenie podnoszące kwalifikacje. Własnie!
A teraz słuchajcie uważnie. Lubicie brać udział w candy? To mam dla Was takie właśnie tutaj
Czekoczyna organizuje i w losowaniu można mieć aż trzy losy więc nie zastanawiajcie się, tylko wpisujecie się, wpisujecie.
Odwiedził mnie też listonosz parę dni temu. Nie, nie w celach towarzyskich. W celu doręczenia mi przesyłki z wygraną w candy Wszystko to co kocham Byłam trochę zaskoczona, że tak szybko Justyna wysłała do mnie prezent. Bardzo Ci Justynko dziękuję.
Kubeczek już stoi w kuchni, choć jeszcze z niego gorącego napoju nie piłam. Dostałam mnóstwo bardzo ładnych serwetek i chyba będę musiała się wreszcie zabrać do pierwszego, swojego decoupagu... Tylko zapału mi brak choć chęci i pomysły są. To teraz obejrzyjcie co dostałam:
A po wczorajszym 3,5 godzinnym spacerze, mam opalenizne robola. Wiecie jaka to jest opalenizna? Miałam bluzkę z krótkim rękawem i mam obydwie ręce tak opalone, że zostały rękawy :)
Co ja tu jeszcze chciałam? W następny poście. Może jutro...
Dobranoc...
środa, 18 maja 2011
A ja lubię prowadzić dom tylko czuć się kochaną potrzebuję...
Do końca 8 miesiąca ciąży pracowałam bo chciałam. Lubie swoją pracę. Od połowy maja 2010 poszłam na L4. Urodziłam, więc siłą rzeczy potem był urlop macierzyński. Od grudnia jestem na urlopie wychowawczym i planuję tak do końca września. Co potem? Chcę wrócić do pracy a Emilkę posłać do żłobka od września. Wrzesień byłby miesiącem na ogarnięcie nowej sytuacji. A jak będzie to czas pokaże.
Lubię prowadzić dom. Lubię prać, prasować, gotować. Lubię robić zakupy, czekać na męża aż wróci z pracy. Lubię, gdy na przywitanie po pracy daje mi buziaka. Lubię podać mężowi obiad. Lubię pamiętać o rachunkach, załatwiać sprawy urzędowe, mieć dużo spraw do załatwienia na głowie. Lubię zajmować się moim największym skarbem - Emilką. Lubię układać ubrania w szafie, zmieniać pościel i ręczniki. Kurze wycierać, podlewać kwiatki, pamiętać o urodzinach i imieninach oraz innych uroczystościach. Lubię... W zamian potrzebuję trochę czułości, wdzięczności za pracę w domu, uśmiechu. Tylko trochę pomocy jak przyjdzie sobota i niedziela. Zrozumienia jak mam gorszy dzień, przytulenia jak mam PMS, pocieszenia jak coś mi się nie uda, podziękowania za ulubiony obiad. Oczekuję pamięci o moich urodzinach i imieninach, pamięci że lubię konwalie. Chcę dostać czasem książkę, kupić sobie coś, co może nie jest mi niezbędne ale mi się podoba. Dużo oczekuję w zamian?
....................
Od Sil dostałam dzisiaj przesyłkę. Dziękuję Sil. Trafiłaś w dziesiątkę. Zobaczcie, co dostałam:
Te zakładki są MADE IN SIL jak widać. Proszę jak niedużo potrzeba, żeby zrobić swoje zakładki.
....................
Kartki okolicznościowe od kilku miesięcy zamawiam tylko u mamajudo
Właśnie dzisiaj poczta mi dostarczyła takie cuda na Dzień Matki:
A tutaj na blogu mamajudo zobaczycie te kartki w dużo lepszej jakości. Bo mój aparat ma tylko 8 mpx i jest ogólnie do bani. A na nowy narazie nie mam funduszy. Jak tylko wrócię do pracy to pierwsze co kupię to będzie dobry, cyfrowy aparat fotograficzny. Obiecuję to sobie i słowa dotrzymam.
U mamajudo możecie też zobaczyć inne kartki, które u niej zamówiłam na urodziny dla pewnych nastolatków - sportowców. Tu kartka dla siatkarki a tu dla piłkarza bramkarza.
To tyle u mnie dzisiaj. Zmykam poczytać trochę, póki moje dzieci (mąż i córka) grzecznie śpią...
Lubię prowadzić dom. Lubię prać, prasować, gotować. Lubię robić zakupy, czekać na męża aż wróci z pracy. Lubię, gdy na przywitanie po pracy daje mi buziaka. Lubię podać mężowi obiad. Lubię pamiętać o rachunkach, załatwiać sprawy urzędowe, mieć dużo spraw do załatwienia na głowie. Lubię zajmować się moim największym skarbem - Emilką. Lubię układać ubrania w szafie, zmieniać pościel i ręczniki. Kurze wycierać, podlewać kwiatki, pamiętać o urodzinach i imieninach oraz innych uroczystościach. Lubię... W zamian potrzebuję trochę czułości, wdzięczności za pracę w domu, uśmiechu. Tylko trochę pomocy jak przyjdzie sobota i niedziela. Zrozumienia jak mam gorszy dzień, przytulenia jak mam PMS, pocieszenia jak coś mi się nie uda, podziękowania za ulubiony obiad. Oczekuję pamięci o moich urodzinach i imieninach, pamięci że lubię konwalie. Chcę dostać czasem książkę, kupić sobie coś, co może nie jest mi niezbędne ale mi się podoba. Dużo oczekuję w zamian?
....................
Od Sil dostałam dzisiaj przesyłkę. Dziękuję Sil. Trafiłaś w dziesiątkę. Zobaczcie, co dostałam:
Te zakładki są MADE IN SIL jak widać. Proszę jak niedużo potrzeba, żeby zrobić swoje zakładki.
....................
Kartki okolicznościowe od kilku miesięcy zamawiam tylko u mamajudo
Właśnie dzisiaj poczta mi dostarczyła takie cuda na Dzień Matki:
A tutaj na blogu mamajudo zobaczycie te kartki w dużo lepszej jakości. Bo mój aparat ma tylko 8 mpx i jest ogólnie do bani. A na nowy narazie nie mam funduszy. Jak tylko wrócię do pracy to pierwsze co kupię to będzie dobry, cyfrowy aparat fotograficzny. Obiecuję to sobie i słowa dotrzymam.
U mamajudo możecie też zobaczyć inne kartki, które u niej zamówiłam na urodziny dla pewnych nastolatków - sportowców. Tu kartka dla siatkarki a tu dla piłkarza bramkarza.
To tyle u mnie dzisiaj. Zmykam poczytać trochę, póki moje dzieci (mąż i córka) grzecznie śpią...
poniedziałek, 16 maja 2011
Jak okładka wpływa na zakup i chęć przeczytania książki
Od jakiegoś czasu zastanawiam się tym. A to dlatego, że coraz więcej ksiażęk pojawiających się ostatnio w księgarniach, ma takie okładki. Okładki, które przyciągają niczym magnes. Wchodzę do księgarni, rozglądam się po okazach i poluję... Najpierw wzrokiem poluję. Jak już coś upoluję wzrokiem to podchodzę polować dotykiem... I upolowałam dzisiaj dwie sztuki:
- "Pensjonat Sosnówka" Maria Ulatowska - II część "Sosnowego dziedzictwa"
- "Woda dla słoni" Sara Gruen
- "Prosto z lasu" Leszek Sulima Ciundziewicki - wiersze dla dzieci
Wierszyki były w cenie 8zł więc nie mogłam ich nie kupić. Już przeczytałam bo to miła lektura. Bardzo ładne obrazki, ładne wydanie w sztywnej okładce. Kolorowa i interesująca dla dziecka. Wierszyki szybko wpadają w ucho i zapadają w pamięci. Od razu nauczyłam się na pamięć o dzięciole, który do dentysty przyszedł. I pół dnia pod nosem mruczałam wierszyk: "Przyszedł dzięcioł do dentysty - powód był dość oczywisty. Mam ból zęba z lewej strony, był od dawna nieleczony...".
Jeśli chodzi o "Pensjonat Sosnówka" to po lekturze pierwszej części nie mogłam się doczekać drugiej. Więc mam i za chwil kilka zanurzę się w lekturze. Nie czuję, jak rymuję. To chyba po tych wierszykach...
A kupiłam książki oczywiście w Matrasie bo jest oferta "Majówka z książką" i książki kosztowały 25% mniej. Więc jak mogłam wyjść bez książek? Planuję oczywiście odwiedzić jeszcze tę księgarnie w maju conajmniej raz. Wam też polecam bo każdy znajdzie coś dla siebie.
Mam też coś dla Was do poczytania. I to od ręki. Wystarczy zajrzeć tutaj. Blog Klary Mrozek. Dziewczyna ma lekkie pióro i bogatą wyobraźnię. A czytając co napisała, buzia sama się otwiera z radości i ze zdumienia, że można takie rzeczy wymyślić.
Jestem po lekturze "Moje rzymskie wakacje" Kristin Harmel. Polecam książkę, ponieważ:
1. czyta się ją szybko - jak się zorientowałam to byłam na 200 stronie
2. mimo, że główna bohaterka Cat wciąż nie ma faceta, to książka kończy się happy endem - jak dla mnie
3. czytając zachciało mi się znowu pojechać do Włoch
4. bardzo fajne opisy miejsc w Rzymie, zapach cappuccino, słońce, marzenia, odkrywanie tajemnic, odkrywanie siebie...
Gdy czytałam to miałam wrażenie, że tam w Rzymie jestem razem z Cat. Że chodzę a czasem biegam z nią po Rzymie, po uliczkach, piję cappuccino w małych knajpkach, robię zdjęcia. Cat to taka trochę życiowa sierotka ale dojrzewa i odnajduje prawdziwą siebie.
Polecam.
Obiecałam, że napiszę słów parę o "Roku w poziomce". I dosłownie będzie parę słów. No więc miałam wrażenie, że tę książkę już kiedyś czytałam. Takie déjà vu. I nie, żebym tak miała czytając piersze kilka stron. ja tak miałam przez ¾ książki... Ogólnie książka mi się podobała. To piersza książka Katarzyny Michalak, z którą miałam przyjemność obcować. Choć przez déjà vu to nie dam sobie ręki uciąć... Książka optymistyczna. Początek czytałam będąc na spacerze z córką. Siedziałam na ławce a słoneczko ślicznie świeciło. Czytało sie cudownie w takich okolicznościach. Lektura, którą szybko sie czyta. I choć kilka wątków dało się przewidzieć (jeśli nie wszystkie) to książkę zaliczam do udanych. Teraz czekają na mnie "Poczekajka", "Zmyślona" i "Zachcianek".
- "Pensjonat Sosnówka" Maria Ulatowska - II część "Sosnowego dziedzictwa"
- "Woda dla słoni" Sara Gruen
- "Prosto z lasu" Leszek Sulima Ciundziewicki - wiersze dla dzieci
Wierszyki były w cenie 8zł więc nie mogłam ich nie kupić. Już przeczytałam bo to miła lektura. Bardzo ładne obrazki, ładne wydanie w sztywnej okładce. Kolorowa i interesująca dla dziecka. Wierszyki szybko wpadają w ucho i zapadają w pamięci. Od razu nauczyłam się na pamięć o dzięciole, który do dentysty przyszedł. I pół dnia pod nosem mruczałam wierszyk: "Przyszedł dzięcioł do dentysty - powód był dość oczywisty. Mam ból zęba z lewej strony, był od dawna nieleczony...".
Jeśli chodzi o "Pensjonat Sosnówka" to po lekturze pierwszej części nie mogłam się doczekać drugiej. Więc mam i za chwil kilka zanurzę się w lekturze. Nie czuję, jak rymuję. To chyba po tych wierszykach...
A kupiłam książki oczywiście w Matrasie bo jest oferta "Majówka z książką" i książki kosztowały 25% mniej. Więc jak mogłam wyjść bez książek? Planuję oczywiście odwiedzić jeszcze tę księgarnie w maju conajmniej raz. Wam też polecam bo każdy znajdzie coś dla siebie.
Mam też coś dla Was do poczytania. I to od ręki. Wystarczy zajrzeć tutaj. Blog Klary Mrozek. Dziewczyna ma lekkie pióro i bogatą wyobraźnię. A czytając co napisała, buzia sama się otwiera z radości i ze zdumienia, że można takie rzeczy wymyślić.
Jestem po lekturze "Moje rzymskie wakacje" Kristin Harmel. Polecam książkę, ponieważ:
1. czyta się ją szybko - jak się zorientowałam to byłam na 200 stronie
2. mimo, że główna bohaterka Cat wciąż nie ma faceta, to książka kończy się happy endem - jak dla mnie
3. czytając zachciało mi się znowu pojechać do Włoch
4. bardzo fajne opisy miejsc w Rzymie, zapach cappuccino, słońce, marzenia, odkrywanie tajemnic, odkrywanie siebie...
Gdy czytałam to miałam wrażenie, że tam w Rzymie jestem razem z Cat. Że chodzę a czasem biegam z nią po Rzymie, po uliczkach, piję cappuccino w małych knajpkach, robię zdjęcia. Cat to taka trochę życiowa sierotka ale dojrzewa i odnajduje prawdziwą siebie.
Polecam.
Obiecałam, że napiszę słów parę o "Roku w poziomce". I dosłownie będzie parę słów. No więc miałam wrażenie, że tę książkę już kiedyś czytałam. Takie déjà vu. I nie, żebym tak miała czytając piersze kilka stron. ja tak miałam przez ¾ książki... Ogólnie książka mi się podobała. To piersza książka Katarzyny Michalak, z którą miałam przyjemność obcować. Choć przez déjà vu to nie dam sobie ręki uciąć... Książka optymistyczna. Początek czytałam będąc na spacerze z córką. Siedziałam na ławce a słoneczko ślicznie świeciło. Czytało sie cudownie w takich okolicznościach. Lektura, którą szybko sie czyta. I choć kilka wątków dało się przewidzieć (jeśli nie wszystkie) to książkę zaliczam do udanych. Teraz czekają na mnie "Poczekajka", "Zmyślona" i "Zachcianek".
sobota, 14 maja 2011
Przyszła do mnie nie wiem skąd, zawróciła w głowie tak dokładnie...
Znacie to?
Bo do mnie przyszła dzisiaj.
Poczytajcie i obejrzyjcie:
Przyszła do mnie, nie wiem skąd,
zawróciła w głowie tak dokładnie;
teraz rozumiem, to jest to.
Jedna z nią noc i już przepadłam.
Książka !... o książka !
Patrzę wokoło i jest mi źle,
coraz więcej widzę i jeszcze więcej.
Muszę więc szybko z nią spotkać się,
z książką życie będzie łatwiejsze.
książka !...o książka !
Teraz już bez niej nie mogę żyć.
Wszystko, poza nią, jest nieważne;
świat w kolorach daje mi,
ja i ona już na zawsze..
książka !... o książka !
Tekst piosenki Andzi
Tekst to oczywiście słowa piosenki "Andzia" Oddziału Zamkniętego. Zamiast imienia "Andzia" dałam "książka". I tekst pochodzi z tej strony
Jestem po lekturze następujących książek:
- "Spalona róża" Anna Walczak
- "Klub matek swatek" Ewa Stec
- "Szeptem" Becca Fitzpatrick
- "Rok w poziomce" Katarzyny Michalak. Odnośnie tej książki to słów parę pojawi się w następnym poście. Bo ja miałam dziwne odczucia czytając tę pozycję...
Bo do mnie przyszła dzisiaj.
Poczytajcie i obejrzyjcie:
Przyszła do mnie, nie wiem skąd,
zawróciła w głowie tak dokładnie;
teraz rozumiem, to jest to.
Jedna z nią noc i już przepadłam.
Książka !... o książka !
Patrzę wokoło i jest mi źle,
coraz więcej widzę i jeszcze więcej.
Muszę więc szybko z nią spotkać się,
z książką życie będzie łatwiejsze.
książka !...o książka !
Teraz już bez niej nie mogę żyć.
Wszystko, poza nią, jest nieważne;
świat w kolorach daje mi,
ja i ona już na zawsze..
książka !... o książka !
Tekst piosenki Andzi
Tekst to oczywiście słowa piosenki "Andzia" Oddziału Zamkniętego. Zamiast imienia "Andzia" dałam "książka". I tekst pochodzi z tej strony
Jestem po lekturze następujących książek:
- "Spalona róża" Anna Walczak
- "Klub matek swatek" Ewa Stec
- "Szeptem" Becca Fitzpatrick
- "Rok w poziomce" Katarzyny Michalak. Odnośnie tej książki to słów parę pojawi się w następnym poście. Bo ja miałam dziwne odczucia czytając tę pozycję...
środa, 4 maja 2011
Bezsilność, brak chęci i wygrana w CANDY
To zacznę dzisiaj pozytywnie, żeby skończyć marudzeniem i złymi odczuciami.
Właśnie sprawdziłam wyniki candy Wszystko to co kocham i okazało się, że los się do mnie uśmiechnął.
zdjęcie pochodzi z bloga organizatorki candy
Strasznie się cieszę tym bardziej, że różowy to mój ulubiony kolor odkąd urodziłam córkę. A ponieważ uwielbiam herbatę i kubki, to kolejny się przyda. Od razu zaznaczam, że jak tylko do mnie dotrze, to tylko w nim będę piła herbatę wieczorami, czytając książki.
Możecie mi teraz zazdrościć...
Czy Wy też tak macie, że nie chce się Wam nic? Nic to nie znaczy, że nie szyjecie, haftujecie, malujecie, decoupagujecie, scrapujecie itp. Nic się nie chce to znaczy, że nie macie ochoty ugotować, uprasować, uprać, zamieść, umyć garów, podlać kwiatków, jeść, spacerować, zakupów robić, cieszyć się życiem i ładną pogodą... Też tak macie, że jak pomyślicie ile życia przed Wami a jesteście odpowiedzialne za dziecko i dzieckiem musicie się zająć bo nikt inny tego nie zrobi, to Wam się odechciewa? Czy Wam też brakuje ochoty do życia bo ciągle robota, robota, robota? Czy zastanawiacie się nad każdą złotówką czy ją wydać czy nie, bo może na coś innego się przyda? Czy też złościcie się na swojego męża/partnera/kochanka, że nie sprzątnie po sobie talerzyka, że ubranie wisi nie w szafie, że kapcie leżą na środku pokoju, że przed tv siedzi zamiast zająć się domowymi obowiązkami?
No tak, przecież on pracuje i odpocząć musi... A ja nie?
No właśnie... To sobie ponarzekałam choć wcale lżej mi z tym nie jest. I nawet czytać mi się nie chce, cholera...
Właśnie sprawdziłam wyniki candy Wszystko to co kocham i okazało się, że los się do mnie uśmiechnął.
zdjęcie pochodzi z bloga organizatorki candy
Strasznie się cieszę tym bardziej, że różowy to mój ulubiony kolor odkąd urodziłam córkę. A ponieważ uwielbiam herbatę i kubki, to kolejny się przyda. Od razu zaznaczam, że jak tylko do mnie dotrze, to tylko w nim będę piła herbatę wieczorami, czytając książki.
Możecie mi teraz zazdrościć...
Czy Wy też tak macie, że nie chce się Wam nic? Nic to nie znaczy, że nie szyjecie, haftujecie, malujecie, decoupagujecie, scrapujecie itp. Nic się nie chce to znaczy, że nie macie ochoty ugotować, uprasować, uprać, zamieść, umyć garów, podlać kwiatków, jeść, spacerować, zakupów robić, cieszyć się życiem i ładną pogodą... Też tak macie, że jak pomyślicie ile życia przed Wami a jesteście odpowiedzialne za dziecko i dzieckiem musicie się zająć bo nikt inny tego nie zrobi, to Wam się odechciewa? Czy Wam też brakuje ochoty do życia bo ciągle robota, robota, robota? Czy zastanawiacie się nad każdą złotówką czy ją wydać czy nie, bo może na coś innego się przyda? Czy też złościcie się na swojego męża/partnera/kochanka, że nie sprzątnie po sobie talerzyka, że ubranie wisi nie w szafie, że kapcie leżą na środku pokoju, że przed tv siedzi zamiast zająć się domowymi obowiązkami?
No tak, przecież on pracuje i odpocząć musi... A ja nie?
No właśnie... To sobie ponarzekałam choć wcale lżej mi z tym nie jest. I nawet czytać mi się nie chce, cholera...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























