Dzisiaj drugie dzień pobytu Emilki w klubie malucha. Bo to nie jest żłobek z założenia tylko taki właśnie klub malucha.
Wczoraj Emilka była dzielna i do domu zabrałam ją tuż po 14:00. A to dlatego, że gdy się obudziła to zaczęła płakać bo przypomniała sobie, że mamy nie ma i same obce osoby. Dzisiaj odbiorę ją za paręnaście minut, tak żeby pospała w domu i obudziła się widząc mamę.
Gdy Emilka w klubie malucha ja odkurzyłam chałupę i ugotowałam dziecku obiad. Dla mnie i męża obiad został z wczoraj więc dla nas miałam obiad z głowy. Jutro nie będę już musiała sprzątać bo wytarłam kurze (a kogutowi?) i podlałam kwiatki. Pranie zrobiłam wczoraj. I weekend dla nas. No, tylko obiad jutro zostanie zrobić i jakieś zakupy na weekend. Ale to już z górki. Jutro pójdziemy z Emilką na spacerek.
I wolnego czasu mam od cholery... A od października nie będzie tak kolorowo bo dojdzie mi praca i czasu ciut mniej. Na szczęście (i nieszczęście) będę pracowała na dwie zmiany. Pierwsza od 8:00 rano a druga od 14:00 I o ile praca na drugą zmianę ma swoje plusy bo wolny czas przed południem na zakupy, ugotowanie, upranie i sprzątnięcie gdy dziecko w klubie malucha to wówczas nie będę miała czasu dla dziecka i będę ją mało widziała. Bo ją do klubu malucha a odbierze ją już babcia albo dziadek. A jak ja wrócę około 22:00 to Emilka będzie już spała. I tylko ranki wspólne wówczas nam zostaną.
Wczoraj po zakupie torby wymyśliłam, że dokupię do niej takie kwiatuszki, jakie robi Llooka, a że kwiatuszki są jako broszki to będę mogła zmieniać i miejsce ich na torbie i bawić się ich kolorami. W ten sposób moja torba będzie miała często nowy wygląd.
Druga rzecz, że spodobały mi się torebki śniadaniowe, jakie robi Ula i będę taką miała i ja do pracy na śniadanie. I zamówiłam u Uli jeszcze torbę z różowymi dodatkami. Już się nie mogę doczekać. Od razu chce mi się iść do pracy, żeby nosić ze sobą nową torbę a w środku śniadanie w ślicznej torebce śniadaniowej.
I życie staje się łatwiejsze. Tak niewiele a tak wiele...
A czas tak szybko leci... Jeszcze niedawno (rok temu) Emilka była taka maleńka...
piątek, 2 września 2011
czwartek, 1 września 2011
Dumna mama podaje wyniki candy i pokazuje nową torebkę
Od czego by tu dzisiaj zacząć? Wy chcecie wyniki ale najpierw ja muszę Wam opisać, jak udał się nam ranek i pójście do żłobka.
Jeszcze wczoraj łezkę uroniłam choć tłumaczyłam sobie, że przecież dziecku się nic nie stanie bo nie idzie za karę do żłobka.
Dzisiaj rano, gdy Emilka się obudziła byłam trochę spięta.
Emilka grzeczna jak zawsze wypiła mleko. Zmieniłam pieluchę i ubrałam. Spakowałam ubranie na zmianę, pieluszki, smoczka, butelkę i kocyk i w samochód.
W żłobku dałam siatkę pani Kasi i pani Kasia wzięła Emilkę na ręce. Powiedziała: a teraz buziak i pa pa. No i dałam buziaka i pa pa.
Emilka poszła się bawić (została zaniesiona się bawić) a ja wyszłam. Walczyłam ze łzami i kluchą w gardle i wygrałam. Nie płakałam choć było blisko. Emilka w żłobku od godziny 9 a ja mam tyyyyle czasu, że normalnie nie wiem co mam robić. Pojechałam na zakupy po pieluchy. Teraz pranie się pierze, ogarnęłam ciut chałupę i zrobiłam losowanie książki "Lunch w Paryżu".
A książką cieszyć się będzie lada dzień esophie Poproszę o Twój adres na e-maila vivi22@poczta.onet.pl
A z racji nowych wydarzeń, sprawiłam sobie nową torebkę. U Katty Nie jest to pierwsza torba kupiona od Katty.
Zdjęcie zrobione przez Katty. I jest jej własnością oczywiście.
A to jest pierwsza moja torebka kupiona u Katty oczywiście. Zdjęcie również jest jej własnością.
No to tyle moje koleżanki. Idę oglądać dalej powtórkę "Na Wspólnej" bo za kilka dni kolejne, nowe odcinki i muszę wiedzieć co się działo do tej pory.
Jeszcze wczoraj łezkę uroniłam choć tłumaczyłam sobie, że przecież dziecku się nic nie stanie bo nie idzie za karę do żłobka.
Dzisiaj rano, gdy Emilka się obudziła byłam trochę spięta.
Emilka grzeczna jak zawsze wypiła mleko. Zmieniłam pieluchę i ubrałam. Spakowałam ubranie na zmianę, pieluszki, smoczka, butelkę i kocyk i w samochód.
W żłobku dałam siatkę pani Kasi i pani Kasia wzięła Emilkę na ręce. Powiedziała: a teraz buziak i pa pa. No i dałam buziaka i pa pa.
Emilka poszła się bawić (została zaniesiona się bawić) a ja wyszłam. Walczyłam ze łzami i kluchą w gardle i wygrałam. Nie płakałam choć było blisko. Emilka w żłobku od godziny 9 a ja mam tyyyyle czasu, że normalnie nie wiem co mam robić. Pojechałam na zakupy po pieluchy. Teraz pranie się pierze, ogarnęłam ciut chałupę i zrobiłam losowanie książki "Lunch w Paryżu".
A książką cieszyć się będzie lada dzień esophie Poproszę o Twój adres na e-maila vivi22@poczta.onet.pl
A z racji nowych wydarzeń, sprawiłam sobie nową torebkę. U Katty Nie jest to pierwsza torba kupiona od Katty.
Zdjęcie zrobione przez Katty. I jest jej własnością oczywiście.
A to jest pierwsza moja torebka kupiona u Katty oczywiście. Zdjęcie również jest jej własnością.
No to tyle moje koleżanki. Idę oglądać dalej powtórkę "Na Wspólnej" bo za kilka dni kolejne, nowe odcinki i muszę wiedzieć co się działo do tej pory.
środa, 31 sierpnia 2011
Zmiany. Oby na lepsze...
Ano tak. Przede mną. Przed Wami. Zmmiany.
Przed Wami zmiana mojego bloga. A raczej jego szaty graficznej. Dzięki pomocy Bujaczka mój blog teraz wygląda tak. Przyznam się Wam, że gdy na zmianę się decydowałam, nie miałam pojęcia jak chciałabym, żeby wyglądał. Krok po kroku i rysowała się jego nowa szata. Na koniec blog prezentuje się, według mnie, dużo ładniej, bardziej elegancko. A przy tym dominują kolory neutralne, które lubię najbardziej.
Zmiana przede mną to żłobek Emilki. Jutro po przebudzeniu i wypiciu mleka przez Emilkę, wsiadamy w samochód i jedziemy do nowego miejsca. Nowe miejsce dla Emilki i dla mnie. Nowa sytuacja dla niej i dla mnie. A najbardziej tę zmianę i nowe miejsce będę przeżywała ja a nie Emilka. To ja po zostawieniu córki w żłobku, wsiądę do samochodu i zamiast jechać od razu do domu, popłaczę w samochodzie i jak mi przejdzie to dopiero ruszę w drogę powrotną. Trzymajcie za mnie kciuki bo jutrzejszy dzień będzie trudny bardziej dla mnie niż dla Emilki... A od października, gdy wrócę do pracy znowu zmiany bo organizacja życia po powrocie do pracy.
A za kilkanaście dni zapraszam do siebie na Jesienną wędrówkę książki. Jaka to będzie książka i o co chodzi z wędrówką dowiecie się za jakiś czas. Zdradzę tylko, że będziecie mogły gościć u siebie przez kilka dni książkę polskiej autorki. Według mnie, książkę trzymającą w napięciu do końca i porywającą od początku. Kto chętny niech pamięta do mnie zaglądać. To już lada dzień. A jutro napiszę Wam kto będzie nowym właścicielem "Lunchu w Paryżu". Jutro losowanie candy.
Przed Wami zmiana mojego bloga. A raczej jego szaty graficznej. Dzięki pomocy Bujaczka mój blog teraz wygląda tak. Przyznam się Wam, że gdy na zmianę się decydowałam, nie miałam pojęcia jak chciałabym, żeby wyglądał. Krok po kroku i rysowała się jego nowa szata. Na koniec blog prezentuje się, według mnie, dużo ładniej, bardziej elegancko. A przy tym dominują kolory neutralne, które lubię najbardziej.
Zmiana przede mną to żłobek Emilki. Jutro po przebudzeniu i wypiciu mleka przez Emilkę, wsiadamy w samochód i jedziemy do nowego miejsca. Nowe miejsce dla Emilki i dla mnie. Nowa sytuacja dla niej i dla mnie. A najbardziej tę zmianę i nowe miejsce będę przeżywała ja a nie Emilka. To ja po zostawieniu córki w żłobku, wsiądę do samochodu i zamiast jechać od razu do domu, popłaczę w samochodzie i jak mi przejdzie to dopiero ruszę w drogę powrotną. Trzymajcie za mnie kciuki bo jutrzejszy dzień będzie trudny bardziej dla mnie niż dla Emilki... A od października, gdy wrócę do pracy znowu zmiany bo organizacja życia po powrocie do pracy.
A za kilkanaście dni zapraszam do siebie na Jesienną wędrówkę książki. Jaka to będzie książka i o co chodzi z wędrówką dowiecie się za jakiś czas. Zdradzę tylko, że będziecie mogły gościć u siebie przez kilka dni książkę polskiej autorki. Według mnie, książkę trzymającą w napięciu do końca i porywającą od początku. Kto chętny niech pamięta do mnie zaglądać. To już lada dzień. A jutro napiszę Wam kto będzie nowym właścicielem "Lunchu w Paryżu". Jutro losowanie candy.
wtorek, 30 sierpnia 2011
Urodzinowy prezent...
Nie, nie dla mnie bo do moich urodzin jeszcze cztery miesiące. Stety, niestety (?) ...
Ale mogę Wam już pokazać jaki prezent dostał ode mnie ktoś mi bliski. Prawdziwy przyjaciel. Tak, przyjaciel, nie przyjaciółka.
Prezentowane przeze mnie zdjęcie jest własnością Brises a wszystkie fotki i całość prezentu zobaczycie tutaj
Brises jest czarodziejką i jeśli nie macie pomysłu na prezent a chcecie podarować coś wyjątkowego to z pewnością Brises coś dla Was wyczaruje...
Do kompletu jeszcze kartka z życzeniami w środku.
Tak, jak zawsze długo myślę nad prezentem, żeby był trafiony i indywidualny, tak tym razem problemu nie miałam. Odkąd znam Brises i jej rękodzieło, od dawna wiedziałam, że prezentem dla przyjaciela będzie album. Oj, nie. Z prezentem był problem bo dłuuugo zdjęcia wybierałam i myślałam nad podpisami przy zdjęciach, żeby to ze sobą współgrało. A pomysł oraz wykonanie prezentu to już cudowna Brises.
Aniu, bardzo Ci raz jeszcze dziękuję bo sprawiałaś radość nie tylko obdarowanemu ale również obdarowującemu. I z pewnością jeszcze nie raz zaufam Tobie, Twojej wyobraźni i zdolnym rękom.
Już wiem co dostanie mój chrześniak na swoje osiemnaste urodziny. Zgadnijcie co?
Ale mogę Wam już pokazać jaki prezent dostał ode mnie ktoś mi bliski. Prawdziwy przyjaciel. Tak, przyjaciel, nie przyjaciółka.
Prezentowane przeze mnie zdjęcie jest własnością Brises a wszystkie fotki i całość prezentu zobaczycie tutaj
Brises jest czarodziejką i jeśli nie macie pomysłu na prezent a chcecie podarować coś wyjątkowego to z pewnością Brises coś dla Was wyczaruje...
Do kompletu jeszcze kartka z życzeniami w środku.
Tak, jak zawsze długo myślę nad prezentem, żeby był trafiony i indywidualny, tak tym razem problemu nie miałam. Odkąd znam Brises i jej rękodzieło, od dawna wiedziałam, że prezentem dla przyjaciela będzie album. Oj, nie. Z prezentem był problem bo dłuuugo zdjęcia wybierałam i myślałam nad podpisami przy zdjęciach, żeby to ze sobą współgrało. A pomysł oraz wykonanie prezentu to już cudowna Brises.
Aniu, bardzo Ci raz jeszcze dziękuję bo sprawiałaś radość nie tylko obdarowanemu ale również obdarowującemu. I z pewnością jeszcze nie raz zaufam Tobie, Twojej wyobraźni i zdolnym rękom.
Już wiem co dostanie mój chrześniak na swoje osiemnaste urodziny. Zgadnijcie co?
niedziela, 28 sierpnia 2011
Złote myśli Emilki - złote, słodkie dzieciństwo
Taki dzisiaj tytuł przyświeca mojemu wpisowi.
Jakiś czas temu poprosiłam Brises, żeby zrobiła dla mnie - dla Emilki taki notes do zapisywania słówek i powiedzonek Emilki. Powiecie, że Emilka jeszcze nie mówi. Ano nie mówi ale potem pomysł z głowy mi wyleci i gdzie wówczas będę to notowała? A tak już mam i mam pomysł jak te wpisy będą wyglądały. Prócz sytuacji i historyjek będą tam również zdjęcia. A jeśli Emilka będzie taka pomysłowa jak jej mamusia, to chyba już muszę u Brises zamówić kolejne notesy na złote myśli i sytuacje oraz pomysły Emilki...
A notes prezentuje się tak:
Zdjęcie zrobione przez Brises a ja w żadnych razie nie przypisuję sobie własności do zdjęcia. Resztę zdjęć i jak wygląda cały notes zobaczycie u czarodziejki Brises.
Pozostając w temacie dzieci. Brises zrobiła mi też ramkę ze zdjęciem Emilki. Ale pokażę ją Wam jak Brises pokaże ją u siebie. Ramka stoi na komodzie w sypialni i cieszy oko. Nie tylko mamy i taty Emilki ale każdego, kto nas odwiedza.
Już wiem, że takie ramki ze zdjęciem Emilki sprezentuję kilku osobom m.in chrzestnemu naszego szkraba i pradziadkom. A potem następne pomysły na prezenty i następne i następne... Żeby tylko Brises miała czas i ochotę tworzyć dla mnie te cudeńka...
Za dwa tygodnie wybieramy się na 1 urodziny Majeczki. To córka naszych znajomych. Prezent dla Majeczki już gotowy i za dwa dni będzie u mnie. Ale pokażę go Wam dopiero po 10 września, żeby mama Majeczki nie zobaczyła prezentu wcześniej niż to zaplanowałam. Oczywiście prezent to też rękodzieło, oryginalna i niepowtarzalna rzecz. Odkąd założyłam bloga i widzę, jakie rzeczy robicie, nie potrafię przejść obok tego obojętnie i jak tylko nadarza się okazja, to zamawiam u Was i mam. Bo nie robię już takich zakupów w normalnych sklepach tylko u Was, koleżanki blogowiczki (czy blogerki?). W ten sposób wspieram też Wasze małe przedsiębiorstwa. A w każdą rzecz przez Was zrobioną, włożone jest tyyyyle serca ile ja wkładam wymyślając prezenty dla obdarowywanych. I doszłam do wniosku, że dużo większą radość sprawia mi robienie prezentów i obserwowanie reakcji obdarowywanych niż dostawanie.
A od czwartku Emilka pozna nowy świat jakim jest żłobek. Długo się zastanawiałam czy zostać jeszcze w domu z Emilką ale doszłam do wniosku, że szczęśliwa mama to spełniona mama. A ja muszę wyjść do ludzi, po prostu muszę. Jestem zwierzęciem towarzyskim. O tyle mam fajną (i nie fajną) pracę, że będę pracowała na dwie zmiany. Pierwsza od 8 rano a druga od 14. Więc łatwiej będzie mi zorganizować sobie czas i zajęcia. Co drugi tydzień jak będę do pracy śmigała na 14, zrobię zakupy, zajmę się domem i czas dla siebie będę miała. A Emilka w tym czasie będzie bawiła się z dziećmi i uczyła nowych rzeczy. Już bez problemu robi do nocnika tylko jeszcze nie umie powiedzieć, że chce. Za mała, żeby robić tylko do nocnika. Ale jak ja posadzę to od razu bez problemu robi co ma zrobić i finał. Idealne dziecko. Mówię Wam , idealne.
No to zmykam trochę poczytać póki dzieciątku śnią się Aniołki...
Jakiś czas temu poprosiłam Brises, żeby zrobiła dla mnie - dla Emilki taki notes do zapisywania słówek i powiedzonek Emilki. Powiecie, że Emilka jeszcze nie mówi. Ano nie mówi ale potem pomysł z głowy mi wyleci i gdzie wówczas będę to notowała? A tak już mam i mam pomysł jak te wpisy będą wyglądały. Prócz sytuacji i historyjek będą tam również zdjęcia. A jeśli Emilka będzie taka pomysłowa jak jej mamusia, to chyba już muszę u Brises zamówić kolejne notesy na złote myśli i sytuacje oraz pomysły Emilki...
A notes prezentuje się tak:
Zdjęcie zrobione przez Brises a ja w żadnych razie nie przypisuję sobie własności do zdjęcia. Resztę zdjęć i jak wygląda cały notes zobaczycie u czarodziejki Brises.
Pozostając w temacie dzieci. Brises zrobiła mi też ramkę ze zdjęciem Emilki. Ale pokażę ją Wam jak Brises pokaże ją u siebie. Ramka stoi na komodzie w sypialni i cieszy oko. Nie tylko mamy i taty Emilki ale każdego, kto nas odwiedza.
Już wiem, że takie ramki ze zdjęciem Emilki sprezentuję kilku osobom m.in chrzestnemu naszego szkraba i pradziadkom. A potem następne pomysły na prezenty i następne i następne... Żeby tylko Brises miała czas i ochotę tworzyć dla mnie te cudeńka...
Za dwa tygodnie wybieramy się na 1 urodziny Majeczki. To córka naszych znajomych. Prezent dla Majeczki już gotowy i za dwa dni będzie u mnie. Ale pokażę go Wam dopiero po 10 września, żeby mama Majeczki nie zobaczyła prezentu wcześniej niż to zaplanowałam. Oczywiście prezent to też rękodzieło, oryginalna i niepowtarzalna rzecz. Odkąd założyłam bloga i widzę, jakie rzeczy robicie, nie potrafię przejść obok tego obojętnie i jak tylko nadarza się okazja, to zamawiam u Was i mam. Bo nie robię już takich zakupów w normalnych sklepach tylko u Was, koleżanki blogowiczki (czy blogerki?). W ten sposób wspieram też Wasze małe przedsiębiorstwa. A w każdą rzecz przez Was zrobioną, włożone jest tyyyyle serca ile ja wkładam wymyślając prezenty dla obdarowywanych. I doszłam do wniosku, że dużo większą radość sprawia mi robienie prezentów i obserwowanie reakcji obdarowywanych niż dostawanie.
A od czwartku Emilka pozna nowy świat jakim jest żłobek. Długo się zastanawiałam czy zostać jeszcze w domu z Emilką ale doszłam do wniosku, że szczęśliwa mama to spełniona mama. A ja muszę wyjść do ludzi, po prostu muszę. Jestem zwierzęciem towarzyskim. O tyle mam fajną (i nie fajną) pracę, że będę pracowała na dwie zmiany. Pierwsza od 8 rano a druga od 14. Więc łatwiej będzie mi zorganizować sobie czas i zajęcia. Co drugi tydzień jak będę do pracy śmigała na 14, zrobię zakupy, zajmę się domem i czas dla siebie będę miała. A Emilka w tym czasie będzie bawiła się z dziećmi i uczyła nowych rzeczy. Już bez problemu robi do nocnika tylko jeszcze nie umie powiedzieć, że chce. Za mała, żeby robić tylko do nocnika. Ale jak ja posadzę to od razu bez problemu robi co ma zrobić i finał. Idealne dziecko. Mówię Wam , idealne.
No to zmykam trochę poczytać póki dzieciątku śnią się Aniołki...
czwartek, 25 sierpnia 2011
Projekt Kraszewski
Kilka dni temu dołączyłam do grona uczestników Projektu Kraszewski. A wszystko polega na tym, że czytamy i recenzujemy książki Kraszewskiego aby udowodnić, że Kraszewski nie jest nudny i da się go czytać.
Powodem, który mnie przekonał do przystąpienia do projektu był mój mały księgozbiór dzieł Józefa Kraszewskiego. Wiedziałam już od bardzo dawna, że mam w domu książki tego autora bo moja mama kocha jego twórczość. Ale dopiero niedawno postanowiłam skatalogować jego dzieła, które stoją na półce w moim domu.
No i wyszło, że mam, co następuje:
Barani Kożuszek: Opowiadanie historyczne z końca XVIII wieku
Boży gniew: Czasy Jana Kazimierza
Bracia rywale
Czarna Perełka: Powieść
Dwa światy
Dwie królowe: Bona i Elżbieta
Dziadunio: Obrazki naszych czasów
Dzieci wieku
Dziwadła: Powieść współczesna
Herod-baba: Opowiadanie dziadka
Historia o Janaszu Korczaku i o pięknej miecznikównie: Powieść z czasów Jana Sobieskiego
Historia prawdziwa o Petrku Właście palatynie, którego zwano Duninem: Opowiadanie historyczne z XII wieku
Infantka: Anna Jagiellonka
Król chłopów: Powieść historyczna z czasów Kazimierza Wielkiego
Lalki: Sceny przedślubne
Ładny chłopiec
Matka królów: Czasy Jagiełłowe
Półdiablę weneckie: Powieść od Adriatyku
Pułkownikówna: Historia prawdziwa z czasów saskich
Resurrecturi: Powieść w dwóch tomach
Roboty i prace
Sąsiedzi: Powieść z podań szlacheckich z końca XVIII wieku
Semko: Czasy bezkrólewia po Ludwiku: Jagiełło i Jadwiga
Serce i ręka: Powieść prawie historyczna
Skrypt Fleminga: Powieść historyczna z czasów Augusta II
Sprawa kryminalna: Powiastka
Stara baśń: Powieść z IX wieku
Starosta warszawski: Obrazy historyczne z XVIII wieku
Strzemieńczyk: Czasy Władysława Warneńczyka
Syn marnotrawny: Opowiadanie z końca XVIII wieku
Waligóra: Powieść historyczna z czasów Leszka Białego
Z życia awanturnika: Obrazki współczesne
Złote jabłko: Powieść
Złoty Jasieńko: Powieść współczesna
Zygzaki: Powieść
Razem sztuk 35 (słownie trzydzieści pięć). Dużo to czy mało? Skoro na jego liście lektur jest ponad 220 dzieł nie licząc antologii bajek... Kiedy ten człowiek zdążył to napisać?
Jeśli chcecie poznać twórczość JIK albo już znacie i lubicie to przystąpcie do Projektu Kraszewski i podzielcie się swoimi spostrzeżeniami po lekturze Kraszewskiego.
Powodem, który mnie przekonał do przystąpienia do projektu był mój mały księgozbiór dzieł Józefa Kraszewskiego. Wiedziałam już od bardzo dawna, że mam w domu książki tego autora bo moja mama kocha jego twórczość. Ale dopiero niedawno postanowiłam skatalogować jego dzieła, które stoją na półce w moim domu.
No i wyszło, że mam, co następuje:
Barani Kożuszek: Opowiadanie historyczne z końca XVIII wieku
Boży gniew: Czasy Jana Kazimierza
Bracia rywale
Czarna Perełka: Powieść
Dwa światy
Dwie królowe: Bona i Elżbieta
Dziadunio: Obrazki naszych czasów
Dzieci wieku
Dziwadła: Powieść współczesna
Herod-baba: Opowiadanie dziadka
Historia o Janaszu Korczaku i o pięknej miecznikównie: Powieść z czasów Jana Sobieskiego
Historia prawdziwa o Petrku Właście palatynie, którego zwano Duninem: Opowiadanie historyczne z XII wieku
Infantka: Anna Jagiellonka
Król chłopów: Powieść historyczna z czasów Kazimierza Wielkiego
Lalki: Sceny przedślubne
Ładny chłopiec
Matka królów: Czasy Jagiełłowe
Półdiablę weneckie: Powieść od Adriatyku
Pułkownikówna: Historia prawdziwa z czasów saskich
Resurrecturi: Powieść w dwóch tomach
Roboty i prace
Sąsiedzi: Powieść z podań szlacheckich z końca XVIII wieku
Semko: Czasy bezkrólewia po Ludwiku: Jagiełło i Jadwiga
Serce i ręka: Powieść prawie historyczna
Skrypt Fleminga: Powieść historyczna z czasów Augusta II
Sprawa kryminalna: Powiastka
Stara baśń: Powieść z IX wieku
Starosta warszawski: Obrazy historyczne z XVIII wieku
Strzemieńczyk: Czasy Władysława Warneńczyka
Syn marnotrawny: Opowiadanie z końca XVIII wieku
Waligóra: Powieść historyczna z czasów Leszka Białego
Z życia awanturnika: Obrazki współczesne
Złote jabłko: Powieść
Złoty Jasieńko: Powieść współczesna
Zygzaki: Powieść
Razem sztuk 35 (słownie trzydzieści pięć). Dużo to czy mało? Skoro na jego liście lektur jest ponad 220 dzieł nie licząc antologii bajek... Kiedy ten człowiek zdążył to napisać?
Jeśli chcecie poznać twórczość JIK albo już znacie i lubicie to przystąpcie do Projektu Kraszewski i podzielcie się swoimi spostrzeżeniami po lekturze Kraszewskiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


